Ile realnie potrzeba na emeryturę i jak to policzyć
Większość ludzi odkłada na emeryturę metodą prób i błędów: wpłaca jakąś kwotę, bo „podobno trzeba", i liczy, że jakoś to będzie. Problem w tym, że bez konkretnej liczby nie da się ocenić, czy oszczędzasz wystarczająco, czy tylko uspokajasz sumienie. Punkt wyjścia to ustalenie, ile pieniędzy będzie ci potrzebne co miesiąc, gdy przestaniesz pracować.
Najprostsza metoda opiera się na dwóch krokach. Najpierw szacujesz swoje obecne wydatki i odejmujesz te, które znikną wraz z zakończeniem pracy zawodowej – dojazdy, ubrania służbowe, składki. Potem dodajesz koszty, które wzrosną: opieka zdrowotna, ewentualna pomoc w domu, więcej czasu na hobby. Z tego wychodzi miesięczna kwota w dzisiejszych cenach. Druga część to przeliczenie jej na przyszłość przy założonej inflacji – przy 3% rocznie po 25 latach siła nabywcza pieniądza spada o ponad połowę. Jeśli chcesz przejść przez te obliczenia krok po kroku, sprawdź materiały o tym, jak zacząć oszczędzanie na emeryturę, zanim podejmiesz decyzję o konkretnych produktach.
Kolejny krok to oszacowanie, ile faktycznie zgromadzisz. ZUS da ci jakiś procent ostatniej pensji, ale rzadko więcej niż 40–50%. Resztę musisz pokryć z własnych oszczędności. Podziel prognozowaną miesięczną lukę przez bezpieczną stopę wypłaty – przy założeniu, że kapitał ma wystarczyć na 25–30 lat, realnie można wypłacać około 4% rocznie. Jeśli brakuje ci 2000 zł miesięcznie, czyli 24 000 zł rocznie, potrzebujesz około 600 000 zł kapitału. Ta liczba robi wrażenie, ale rozłożona na 25 lat to 2000 zł miesięcznie plus zysk z inwestycji.
Wartość takiej kalkulacji polega na tym, że zamienia mgliste „muszę więcej odkładać" na konkretny cel. Dopiero mając tę liczbę, można sensownie wybrać między kontem oszczędnościowym, obligacjami a funduszami, bo każdy z tych instrumentów ma inny horyzont i inne ryzyko. Bez punktu odniesienia nawet najlepszy produkt nie powie ci, czy jesteś na dobrej drodze.