Mały balkon jako strefa relaksu i prywatności
Mały balkon w bloku czy kamienicy często pełni funkcję składziku na rowery, skrzynki i narzędzia. Tymczasem nawet cztery metry kwadratowe można zamienić w miejsce, w którym naprawdę chce się siedzieć. Kluczowe jest zaplanowanie stref: miejsca do siedzenia, powierzchni na kubek z kawą i osłony od sąsiadów. Zamiast wrzucać wszystko na kupę, lepiej zacząć od pomiaru i szczerej odpowiedzi, ile czasu faktycznie spędzasz na balkonie. Dopiero potem warto kupować meble i dodatki.
Prywatność na balkonie nie wymaga betonowania ścian. Wystarczy gęsta roślina pnąca na kratce, bambusowa mata rozwijana na barierce albo wysoka trawa w donicy. Jeśli balkon jest wąski, osłonę można zawiesić na linkach pod sufitem i zsuwać ją tylko wtedy, gdy sąsiedzi z naprzeciwka mają gości. Warto pamiętać o przepisach wspólnoty i nie montować trwałych konstrukcji bez zgody. Rośliny w donicach są bezpieczniejsze, a przy tym lepiej tłumią hałas i wzrok. Zanim jednak zaczniesz przesadzać i wiercić, warto przemyśleć układ, bo przemiana balkonu w przystań zaczyna się od decyzji, gdzie postawisz krzesło, a gdzie donicę.
Meble na mały metraż muszą być składane albo lekko przesuwne. Zamiast klasycznego zestawu wypoczynkowego lepiej sprawdzi się niski stolik z blatem z litego drewna i dwa składane krzesła z poduszkami, które zimą wnosimy do mieszkania. Podłogę można wyłożyć matą z tworzywa imitującego drewno, a na ścianie powiesić lampki solarne. Światło zmienia balkon wieczorem nie do poznania. Jeśli masz tylko wąski balkon francuski, postaw na wysoką donicę z trawą i wąską ławkę mocowaną do barierki.
Ostatni element to porządek. Skrzynki, narzędzia i środki do roślin trzymaj w jednej zamykanej ławie, która służy też jako siedzisko. Dzięki temu balkon nie zamienia się w składzik, a strefa relaksu zostaje wolna. Wystarczy kilka świadomych decyzji, żeby z betonowej płyty zrobić miejsce, w którym wypijesz poranną kawę bez poczucia, że siedzisz na widoku.